Firmowe maile – od dzisiaj już nie po godzinach!

Jest godzina 18.00, niedawno wróciłam do domu. Zabieram się za niewielkie porządki, gotuje obiad, oglądam jakiś przypadkowy program emitowany na jednym z darmowych programów nadawanych naziemnie. Nic szczególnego. Powiedziałabym, że popołudnie jak popołudnie. Nagle przypominam sobie o komputerze, który jeszcze kilka godzin temu towarzyszył mi w ośmiogodzinnym trybie pracy. Idę po niego, nie chcę żeby był samotny. Otwieram, klikam. Zaczyna się bardzo spokojnie – od zajrzenia na facebookowy profil. Później szybko przechodzę na blogi – lubię być na bieżąco z tym, co piszą moje ulubienice. Wreszcie, nie mogąc się powstrzymać zaglądam i tam – na konto poczty firmowej. Po co? Nie wiem. Przecież nikt mnie do tego nie zmusza. Nikt nie narzuca mi czytania wiadomości, które przychodzą po 16-stej. Wpadam na jednego e-maila, drugiego i wreszcie trzeciego – zaczyna się stres. Coś poszło nie tak – klient nie jest zadowolony ze zlecenia, szef wzywa do wykonania ważnego zadania. Wieczór upływa pod znakiem myślenia o pracy. A wystarczyło zostawić komputer w spokoju. Jesteś niemądra! Mówię do siebie w myślach, ale to i tak nic nie daje!

Jesteśmy w sieci – z której nie można się wydostać

Wszystko za sprawą służbowych narzędzi komunikacji, które stworzone po to, by umożliwić kontakt z pracodawcą, uniemożliwiają zupełne odstresowanie się. Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy przychodziło się do pracy na 8.00, wychodziło o 16.00 i następowała cisza. Czas wolny był czasem świętym. Nikt nie był przemęczony. Nikt nie gonił do domu, żeby odebrać służbowego e-maila. Wyłączaliśmy też służbowe telefony. Teraz z pomocą do całkowitego ubezwłasnowolnienia przyszedł Slack.com, firmowe konta pocztowe, trello.com i inne narzędzia do pracy zdalnej. Trudno jest odmówić sobie przyjemności zajrzenia do nich wieczorem. Wmawiasz sobie, że to po to, by zobaczyć jakie zadania czekają na Ciebie kolejnego dnia. Tymczasem klikasz w nie w zupełnie innej sprawie. Jesteś uzależniony od pracy. A to jest już bardzo niebezpieczne.

źródło: natemat.pl
źródło: natemat.pl

Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że granice pomiędzy pracą, a życiem po pracy są bardzo zatarte?
Właściwie ciągle staram się wbić to sobie do głowy. Odpieram ataki rodziny, która każe mi zwolnic tempo. Wmawiam sobie, że przesadzają, przecież każdy młody człowiek musi tyle pracować. Od jednego kliknięcia w pocztą, podczas oglądania wieczornego seansu jeszcze nikt nie umarł.

Myślę sobie jednak, że pisząc ten wpis chyba jednak coś zaczyna do mnie docierać…

Zaczęło się od porannej prasówki. Jadąc do pracy lubię zaczytywać się w artykułach. Są często inspiracją do mojej pracy. Dzisiaj zabrałam do ręki Politykę. Od razu rzucił mi się w oczy artykuł o tytule: Służbowe maile i telefony – tylko w godzinach pracy. Kiedy go przeczytałam, od razu pomyślałam o takim dniu, w którym rzeczywiście po wyjściu z pracy nie otworzyłam żadnego komunikatora firmowego. Kiedy nie myślałam o tych wszystkich obowiązkach i zadaniach. I wiecie co? Ja naprawdę tego nie pamiętam.

Mój dzień pracy wydłuża się chyba na moje życzenie!

Brzmi dziwnie, ale to prawda. Przecież tak na dobrą sprawę nikt mnie nie zmusza do popołudniowej pracy. Fakt, czasem są jakieś zadania do zakończenia. Ale to nie zdarza się przecież codziennie. Zresztą, jeśli już, to przecież wiem co mam robić, nikt nie każe mi zaglądać na firmową pocztę i kontrolować wiadomości, które do mnie przychodzą. Dlaczego więc to robię?

Przeczytałam we wspomnianym artykule, że niemiecki rząd właśnie w tym upatruje dodatkowego źródła stresu. „Nie ma wątpliwości, że między stałą gotowością do pracy, a podatnością na choroby psychiczne istnieje silny związek” – uważa minister pracy Andrea Nahles. I coś w tym jest.

Ostatnio coraz mniej mi się chce, coraz częściej jestem sfrustrowana, zniechęcona i najnormalniej w świecie zła. Nie chcę się wypalić. Lubię przecież to co robię. Zdecydowałam zatem, że podejmuję walkę. 16.01 – nie dzwonie, nie piszę, w ogóle nic nie robię. To mój czas. Więcej go nie dostanę.
Zobaczymy, czy i jak długo pozostanę w swoim silnym postanowieniu poprawy! Trzymajcie za mnie kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *