Spowiedź wolnego strzelca – rozmowa z zaprzyjaźnionym fotografem

Wielu z nas posiada aparaty lustrzanki, którymi możemy zrobić zdjęcia naprawdę dobrej jakości. Będąc jakiś czas temu na weselu znajomych, zastanawiałam się czy fotografia to dobry pomysł na biznes. Wiadomo, że dobry aparat to za mało, żeby rozpocząć taką działalność na własny rachunek. Postanowiłam zatem zapytać zaprzyjaźnionego fotografa, jak to tak naprawdę jest z tą pracą?
Wydawać by się mogło, ze jest to świetny pomysł na biznes. Brak sztywnych ram czasu pracy, w pewnym sensie artystyczna forma działalności i przede wszystkim brak rutyny. To naturalnie tylko pozory, które z realiami pracy fotografa freelancera, mają niestety niewiele wspólnego. A co na to Tomek, fotograf z wieloletnim doświadczeniem?

W pracy freelancera, nie tylko fotografa, to co z jednej strony jest plusem, może czasem być także minusem. Chodzi np. o ten wspomniany przez Ciebie nienormowany czas pracy.

Tomek: Fakt, nie siedzę w biurze przez 8 godzin każdego dnia i nie wykonuje tych samych nużących zadań. Z drugiej strony bardzo często moje zlecenia trwają do późnych godzin nocnych, a także bardzo często wyjeżdżam na plan zdjęciowy na drugi koniec Polski, a czasem nawet za granicę. Z jednej zatem strony, różnorodność i brak rutyny, z drugiej czasem chciałbym po prostu wyjść z pracy. A freelancer nie może tego zrobić, ot tak.

Co przez to rozumiesz?
Tomek: Kończąc jedną sesję, umawiam już kolejną, muszę dogadać się z makijażystką i współpracownikami przy kolejnych plenerach. Wolny strzelec nawet jak jest w domu, nie wychodzi z pracy. Pocztę sprawdzam cały czas – praktycznie każdy zleceniodawca, czy to osoba prywatna czy duże wydawnictwo, ma inny sposób działania i komunikacji. Realizuję bardzo różne sesje – od ślubnych, przez fotografię wizerunkową i produktową, po reportaże. To sprawia, że muszę ogarnąć bardzo wiele kwestii, żeby móc wykonać zlecenie. Wymaga to kontaktowania się z różnymi ludźmi. Poznawanie ciekawych osób to z pewnością wielka zaleta tej pracy, ale wierz mi, czasem bywa naprawdę trudno.

A jak to jest z tym sprzętem? Czy dobry aparat nie wystarczy do tego, żeby zacząć pracę jako fotograf?
Tomek: Jeśli dysponujemy dobrą lustrzanką, bez wymiennych obiektywów, to tak naprawdę sprzęt jedynie na początek, kiedy to dopiero tworzymy nasze portfolio. Z reguły wygląda to tak, że na początku fotograf robi zdjęcia za darmo, na ślubach znajomych lub dostaje się na bezpłatny staż do lokalnej gazety i tak właśnie zdobywa pierwsze szlify. Z czasem pojawia się potrzeba zakupu coraz to nowych obiektywów i dodatkowych akcesoriów. A to szeroki kąt, a to lampa systemowa czy statyw. Tak naprawdę im dalej w las tym więcej drzew, czyli im bardziej skomplikowane i wymagające zlecenia się robi, tym bardziej profesjonalnego sprzętu potrzeba. A ten jak wiadomo sporo kosztuje. To trochę tak, że muszę sam zorganizować swoje stanowisko pracy, podczas gdy ktoś kto pracuje w firmie na etacie ma zapewniony przez pracodawcę komputer i konieczne oprogramowanie.

Po rozmowie z Tomkiem, myślę że praca fotografa to znacznie, znacznie więcej niż zdjęcie, które otrzymujemy po sesji. Z jednej strony to faktycznie bardzo ciekawe zajęcie, w którym możemy spełniać się artystycznie. Niestety jednak tak jak w przypadku każdego wolnego strzelca, to praca wymagająca zdecydowanie więcej niż 100% wydajności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *