Ciebie też dopadł multiscreening?

Gdyby się zastanowić, ale tak poważnie i skrupulatnie, ile godzin dziennie zajmuje Ci wpatrywanie się w ekran różnych urządzeń stacjonarnych i mobilnych z pewnością dostałbyś wewnętrznego oczopląsu. Poważnie!
Usiądź i pomyśl, usiądź i policz:

  • 3 godziny przed ekranem laptopa lub komputera stacjonarnego (8 godzin, jeśli Twoja biurowa praca zakłada pracę przed komputerem);
  • 2 godziny przed ekranem telewizora – wersja soft, dla mocno zapracowanych;
  • 4 godziny wpatrywania się w smartfon – próg zdecydowanie zaniżony w przypadku grubych ryb biznesu.

Do tego dochodzi jeszcze tablet, e-czytnik, konsola do gier. Łącznie mamy sumkę nawet 10 godzin dziennie. Zważywszy na to, że część czynności na naszych ekranach wykonujemy w tym samym czasie. Inaczej nie wystarczyłoby nam go nawet na sen!

źródło: pinterest.com
źródło: pinterest.com

I co nie wierzyłeś? Wyszło tego trochę
Co ciekawe mogę być pewna, że czas spędzony na wpatrywaniu się w wyżej wymienione urządzenia to nie tylko praca, to także czas wolny skrzętnie wysupłany pomiędzy wszystkimi obowiązkami.

Jazda bez trzymanki na dwa ekrany!
A jakże. Pomyśl ile razy oglądałeś telewizję i jednocześnie rozczytywałeś się w opiniach o serialu na wyświetlaczu swojego nowego smartfona? Przypadek? Takich wyuczonych zachowań zdajemy się mieć coraz więcej.
Multiscreening to nic innego, jak jednoczesne korzystanie z przynajmniej dwóch urządzeń wyposażonych w ekran. Zjawisko powszechne, coraz szerzej i z coraz częściej przypiętą metką trendu.

Dlaczego?
Im więcej informacji do nas dociera, tym jesteśmy bardziej na bieżąco z tym, co istotne i ważne. Takie mniemanie niesie się falą wśród użytkowników nowych technologii -odkrywców wiedzy.
Co za tym idzie? Ekrany różnej wielkości otaczają nas praktycznie z każdej strony i jednocześnie dominują w naszym 24 godzinnym trybie życia. Dlaczego nie mielibyśmy wykorzystać ich my oraz specjaliści od marketingu?

źródło: pinterest.com
źródło: pinterest.com

Wymienne korzystanie z urządzeń, czyli wpatrywanie się ekran telewizora przez trzy godziny bez jakichkolwiek interakcji? To już nie jest modne. Jednocześnie na trzech ekranach zobaczymy więcej i dowiemy się dużo, zwłaszcza, że przez lata skutecznie wyuczyliśmy w sobie umiejętność skupienia się i podzielności uwagi.

Content gazing? Czyli masz 5 sekund, żeby zwrócić moją uwagę!
Marketing nie śpi! Jeśli użytkownicy chcą korzystać z wielu urządzeń jednocześnie, koniecznie trzeba im pomóc.

Można wyróżnić dwie tendencje zachowań multiscreeningowych:

Idea content gazing, które zakłada jednoczesne użytkowanie treści na dwóch ekranach w celu dostarczenia sobie zabawy, rozrywki. Taki potencjalny użytkownik niekoniecznie poszukuje treści bieżącej, wartościowej informacji. Ten, szuka raczej czegoś, co go zainteresuje i zabije czas.
Komunikaty, które taki użytkownik wychwyci, muszą być intrygujące, kontrowersyjne i stosunkowo proste. Chwila nieuwagi, równie intrygujący obraz na drugim monitorze i komunikat może zostać zapomniany.

Drugi typ użytkowników multiscrenningu to investigative spiker – webbing, którzy na swoich urządzeniach oglądają treści w pewnym stopniu zależne od siebie. W praktyce wygląda to np. tak, że obejrzana treść w telewizorze napędza u nas chęć wyszukania podobnych informacji w sieci na ekranie laptopa lub smatfona. Jesteśmy ciekawi dalszych losów bohaterów serialu, chcemy dowiedzieć się o nich więcej, ściągamy aplikację i czytamy. Utożsamiamy się z treścią i tworzymy jej szersze pole w swojej głowie.

Wykorzystywane jest tu poczucie ciekawości i indywidualnego poznania szerszej zawartości kontekstu.

Z reguły jest tak: Zaczynamy od jednego urządzenia i kontynuujemy swoje obserwacje na kolejnych. 3 ekrany, wiele kanałów informacji i nasza reakcja. Czyli multiscreening XXI wieku, jak się patrzy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *